Dokąd idziesz EKS?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista, czy zabrakło pomysłu? Dziwnie jest pisać w trzeciej osobie, o sobie samym. Dlatego chciałem się podzielić tym co mi towarzyszyło przy powstawaniu tego utworu. Po pierwsze puściłem to wszystko co chciałem ostatnio dogonić – bycie super raperem. Już tłumaczę co się kryje pod tym stwierdzeniem „super rapera”. Kiedy zaczynałem przygodę z rapem chrześcijańskim to moja pierwsza płyta „per aspera ad astra” była niesamowicie prosta, ale nie prymitywna (może miejscami nawet prymitywna). Założenie przy jej powstaniu było następujące – jeśli wpłynie ona na nawrócenie choćby jednej osoby, to będzie to niesamowicie dobre dzieło. Z maili, które otrzymywałem wynikało, że wpłynęła na życie wielu ludzi i wtedy poczułem co znaczy być prawdziwie szczęśliwym człowiekiem. Poczułem, że prawdziwie szczęście jest wtedy kiedy mogę posługiwać swoim talentem i przyczyniać się do niesienia dobrej nowiny.

Efekt motyla

Po kilku latach wyszła druga płyta – „Efekt motyla”. Utwór „Gloria” i „List do Boga” były swoistymi hitami i wielu ludzi kojarzy mnie właśnie dzięki tym utworom. Ta płyta to był chyba mój sukces, tak po ludzku, ale i po Bożemu, tak myślę… Obie płyty grałem na koncertach w wielu miejscach. Czułem, że jest tam moc, ponieważ ludzie reagowali na te utwory w jakiś niezwykły, niezrozumiały dla mnie do tej pory sposób. Co było dla mnie istotne, to fakt, że były to osoby, których nie znałem, a które utożsamiały się z treściami moich utworów. Inaczej jest kiedy chwalą Cię znajomi, a inaczej kiedy robią to obcy dla Ciebie ludzie. W tym pierwszym przypadku zawsze gdzieś tam czujesz, że znajomi się zachwycają bo jesteś ich „ziomkiem”. Dlatego czułem wielką radość z tych obu płyt, dzięki którym zostałem posłany w nowe miejsca, gdzie również mogłem podzielić się świadectwem mojego życia. Zawsze zachwycałem się tym jak zmieniała się atmosfera na moich koncertach, kiedy to po trzech zagranych na wstępie utworach przechodziłem do świadectwa nawrócenia, a po nim wchodziłem z utworem „mówisz”. Tego uczucia nie da się opisać. Miałem wrażenie, że po moim świadectwie zostały otworzone wszystkie serca i teraz każdy wers mojego utworu zatapia się w nich na zawsze. W utworze „mówisz” w pewnym momencie pada takie zdanie – „Śmiej się jeśli Ciebie to śmieszy, pomodlę się o to abyś uwierzył” a po nim jest cisza…. podkład przestaje grać, a ja stoje przy mikrofnie patrząc na tych wszystkich ludzi. Nie śmieją się, patrzą w ziemię, patrzą gdzieś w oddal, albo na mnie. Bóg dał mi te chwile i nosze je w swoim sercu.

Więcej niż rap

Minęły kolejne lata, a ja zapragnąłem pokazać wszystkim, że potrafię składać świetne linijki. Płyta „więcej niż rap” to była moja najlepsza płyta. Zabawne… ale mam poczucie, że była już za bardzo „moja”,a nie „nasza”. Za bardzo chciałem pokazać to jakim jestem „super raperem”, a nie to, aby oprócz tego pozostać EKSem i nieść światło. Lubię te płytę jednak moje serce najmocniej poruszą te dwie poprzednie. Właśnie dlatego po mojej trzeciej płycie i kilku eksperymentalnych kawałkach, doszedłem do wniosku, że chyba czas wracać… wracać do domu.

Nie zapomniałem

Tak, to właśnie utwór „Nie zapominaj” to mój powrót do korzeni. Włączyłem bit i jak za dawnych lat stanąłem na środku mojego małego pokoju, w którym powstały dwie pierwsze płyty. Podkład puściłem głośno i prosiłem Boga o refren, a on w końcu wybrzmiał i szybko go zapisałem. Jeśli usłyszałaś bądź usłyszałeś w tym podkładzie dawnego EKSa, to bardzo mnie to cieszy, bo nie chcę być już „super raperem” ale po prostu sobą.

Idę

Idziesz ze mną? Albo inaczej… Z kim idziesz i gdzie? Ja idę z Jezusem Chrystusem, który uratował moje życie – idziesz z nami?