#BezEcha Nowy cykl

Ile razy słyszałeś utwór i zastanawiałeś się dlaczego nigdzie go nie puszczają skoro jest naprawdę dobry! Ja miałem tak wiele razy i dlatego postanowiłem uruchomić cykl #BezEcha. Jeśli znasz utwory, które według Ciebie przeszły #BezEcha, a były naprawdę dobre, to koniecznie dodaj hashtag #BezEcha na fb udostępniając taki utwór, a być może pojawi się na naszej stronie. To tyle tytułem wstępu.

Hiob – Pif Paf

Kiedy pierwszy raz usłyszałem ten utwór w wersji akustycznej ( link ), to refren chodził za mną przez resztę dnia, a może nawet tygodnia. Później usłyszałem gotową już wersje studyjną i muszę przyznać, że również mi się spodobała, choć uważam, że nagranie wersji akustycznej w studyjnych warunkach mogłoby okazać się strzałem w dziesiątkę. Hiob jest jednym z najbardziej niedocenionych muzyków na scenie chrześcijańskiej. Dlaczego tak jest? Trudno znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Moim skromnym zdaniem brakuje mu odpowiednich koneksji, dzięki którym mógłby pokazać się szerszemu gronu słuchaczy. Takich muzyków na scenie chrześcijańskiej jest wielu. Ja natomiast Hioba widzę jako chrześcijańską wersje Jamala 🙂 Lubię jego refreny i uważam, że to nie oszlifowany diament, trochę mniej odnajduje się na jego zwrotkach, które mnie nie porywają.

Boom! Boom! Nie bój się jest z nami królów Król!

Ten refren jest świetny, natomiast jego nie powodzenie zrzuciłbym na źle dobrany aranż. Brakuje mi płynnych przejść pomiędzy zwrotką, a refrenem. Ogólnie widzę to tak – Hiob ma potencjał, ale ciągle brakuje dobrego wykończenia, przez co ten potencjał ginie i stąd zostaje #BezEcha. Tak jak wspomniałem wcześniej, uważam, że wersja akustyczna nagrana w studio mogłaby okazać się hitem. A teraz skończcie już czytać tylko ustawcie volume na max i śpiewajcie refren!