ESCE NIE MA LEPSZYCH

Po odpalanie odsłuchu na youtube, od razu pomyślałem – O! bity w starym stylu, czyli samplowane z charakterem, a to lubię. Niestety w przypadku kawałka „Niedziela” samplowane wstawki nie wyszły najlepiej i mnie osobiście drażni taki zabieg. Sam kiedyś popełniłem podobny błąd w starym kawałku „wydostań mnie”, jednak po czasie stwierdzam, że słyszeli to głównie ludzie, którzy sami robili rap. Może i w tym przypadku jest podobnie? Posłuchajcie i ewentualnie napiszcie w komentarzu. Chciałbym napisać więcej dobrego, ale nie chce lukrować tylko dlatego, że coś jest „po chrześcijańsku”. W wokalu wyczuwam więcej wysiłku niż flow. Na plus jest fakt, że ESCE nie leci wszystkiego na jedno kopyto i tak w przypadku „Pilichowski” jest już lepiej, choć ten autotune… Nie, błagam nie. Refren w kawałku „Hałas” przypomniał mi trochę stary dobry polski rap, który towarzyszył mi całymi dniami na słuchawkach. Ta płyta byłaby naprawdę dobra w roku 2008, kiedy ja nagrywałem Glorię. Na obecne czasy myślę, że to za mało, aby ktoś chciał wracać do tej płyty. Jednak tak naprawdę ilu raperów chrześcijańskich może się tym w ogóle poszczycić? Ilość wykonawców jest tak przytłaczająco duża, że aby zostać zauważonym trzeba się naprawdę nieźle wysilić. Sprawdzajcie płytę ESCE – NIE MA LEPSZYCH i dajcie znać czy może ze mną jest coś nie tak 🙂

Link do odsłuchu całej płyty ESCE:

Jerzy Ledziński